Yoga challenge- podsumowanie

Dwa tygodnie minęły jak mrugnięcie okiem:-) . Wyzwanie krótkie ale dla kogoś takiego jak ja- czyli totalnego sztywniaka w kwestii Yogi to było coś:-)  . Nie było łatwo,kilka razy straciłam równowage i sie zachwialam, obyło się bez kontuzji.

Co mi to dało, przede wszystkim satysfakcje że podjęłam się i ukończyłam,  yoga to coś więcej niż medytacja i pozycja kwiat lotosu :-). Czuje się lepiej i rozciągnięta bardziej niż na początku ,  Sadi'e jest super instruktorką mega energiczna i od razu ją polubiłam- nie tylko ze względu na bliskie memu sercu rockowe klimaty:-)
Dzięki temu wyzwaniu odkryłam nową aktywność zupełnie odmienną i mam zamiar w przyszłości dalej ćwiczyć z Sadi'e . Na jej kanale yt można znaleźć kilka filmików:-)
Polecam spróbować, nie jest łatwo jeśli ktoś wcześniej w ogóle nie ćwiczył ani nie jest zbyt dobrze rozciągnięty ale wszyscy kiedyś byli początkujacy :-). Nikt nie urodził się od razu mistrzem :-)

P.S opuściłam tylko jeden dzień ale czułam się fatalnie i jedyna aktywność tego dnia to był spacer z Natalii.

wrzucam zdjęcie a dokładniej zrzut ekranu z mojego profilu na DoYouYoga.com , możecie zobaczyć że nie ściemniam :) 

Komentarze

  1. Bardzo lubię DoYouYoga.com, choć bardzo tęsknie za zajęciami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To już nie ćwiczysz yogi? Czemu nie wrocisz do zajeć?

      Usuń
  2. Uwielbiam filmiki z jogą do tego wyzwania. Często ćwiczę je w domu. Są rewelacyjne! Gratuluję zrealizowanego wyzwania.

    OdpowiedzUsuń
  3. szaleństwo :) Gratuluje wytrwałości ;]

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Nic na siłę

Gorzka czekolada

Etap pierwszy.