Martwy punkt

Witaj,
Dawno mnie tu nie było, po raz kolejny los spłatał mi figla i problemy mnie przygniotły. Jestem osoba słabą psychicznie,  niby jest powiedzienie "co cię ne zabije to cie wzmocni" coś w tym jest jednak nadal nie jestem tak silna jak bym chciała.
Nie tylko utknełam w martwym punkcie, ale cofnęłam się do tyłu.  Życie to nie bajka ale zastanawiam się ile jeszcze razy dostane takie kopniaki w dupsko. 
Staram się szukać dobrych stron, tak żeby mieć oparcie na przyszłość,  żeby być zawsze ciut mocniejszą i silniejszą.  Jednak teraz nie docierają one do mnie, czekam na powrót do domu jak na zbawienie.
Mam juz gotowy plan treningowy oraz menu które ma mi pomóc wrócić do dawnego zdrowia i samopoczucia.  Oczywiście też do lepszej sylwetki. Mój martwy punkt to nie tylko zastuj w ćwiczeniach ale w ogólnym samo rozwoju , w tej chwili nie mam nawet pomysłu na siebie, żadnej pasji,  po prostu wegetuje z dnia na dzień,  czekam aż zapadnie wieczór,  czas na spanie i oby jakoś przetrwać kolejny dzień.
Gdy to piszę i czytam to widzę jalie to smutne, żałosne i jak wiele czasu juz straciłam. Jednak gdzieś  w głębi jest nadzieja że za chwile zły czas sie skończy i będzie już tylko lepiej.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Nic na siłę

Gorzka czekolada

Etap pierwszy.